Oj....i jak miło. :) :) :)
Spotkałam się wreszcie z kimś, kogo nie widziałam już od września. :)
Kilka miłych komplementów, poczucie bezpieczeństwa, szacunek...
Sprawiły że znów poczułam się jak K.O.B.I.E.T.A.
Miała być mała kawka, pogaduchy...., o 22:00 miałam być już w domku i grzać dupcię pod cieplutką kołderką...
No tak... Kawka przedłużyła się do... 5:30 hihihihihih
Nie pamiętam już kiedy tak dobrze się bawiłam w czyimś towarzystwie...
Nie pamiętam już kiedy spędziłam tak miły wieczór
Nie pamiętam już kiedy tak się wytańczyłam
Ale tego wieczoru – niby zwyczajnego – długo nie zapomnę.
ulicznica 2005-03-13 14:05:11
skomentuj (50)
dzień kobiet, salsa, apatia i kręgle
dzień kobiet
Dzień kobiet, dzień kobiet, niech
każdy się dowie, że dziś jest święto dziewczynek.
Uśmiechy są dla Nich, zabawa i taniec, piosenka z radia popłynie...
wszystkiego naj... naj... naj... w dniu Naszego, Kochane Kobietki.
(nie)apatia
O.K.
Pozbierałam się.
Wracam do Was i szybciutko nadrabiam zaległości.
Dziękuje że jesteście ze mną.
To dla mnie naprawdę bardzo ważne.
kręgle
oj... bardzo miły wieczór.
Randka 'w ciemno' ale naprawdę udana :)
Nie, nie, nie... nic z TYCH rzeczy.
Po prostu kolega.
Czasem trzeba wyjść do ludzi...
salsa
dziś zapisuję się na salsę.
Jupi!
ulicznica 2005-03-08 13:38:44
skomentuj (21)
Apatia
Po nagłym przypływie euforii i ‘różowości’ ogarnęła mnie totalna apatia.
Na nic nie mam chęci.
Nic mnie nie cieszy.
Nie mam ochoty wyjść z domku.
I choć do wiosny jeszcze troszkę..., jeszcze kilka zasp..., kilka opadów śniegu... To mam za to nadzieję że jest to tylko wiosenne (a co!) przemęczenie.
ulicznica 2005-03-02 15:33:04
skomentuj (22)
Takie NIC
No właśnie takie nic... Chyba ta moja wtorkowa euforia nie przyniosła żadnych rezultatów... Nie znaczy to że nie będę się starała żyć na ‘różowo’ chociaż... jak? Skoro wokół takie nudy i pustka?
Cały wolny czas spędzam na pisaniu pracy inżynierskiej. Narzuciłam sobie dość ambitny termin: do końca marca chcę ja już oddać promotorowi. Więc ślęczę zatopiona w stertach książek, artykułów, opracowań, wywodów najróżniejszych, najmądrzejszych specjalistów.... Eh hhh... A miało coś cię dziać...????
Wytoczyłam wojnę Wielkiemu Tyłkowi (mojemu) ale nie wiem jakie będą tego skutki... Nie chciałabym znów wpaść w codzienne ataki bulimii, kary, głodzenie się... Może powinnam pokochać siebie taką, jaką jestem...? Tylko trudno tak, skoro nikt inny (przynajmniej przy pierwszym kontakcie) nie zauważa tego, co w środku...
8 kilo temu, sierpień....
Nie ma co... Teraz już wiem że to nie był 'KSIĄŻĘ' To był naprawdziwszy 'DUPEK Z BAJKI'
W sobotkę szkoła… Pan Arbuz (planista) jest boski! Zaczynam o 7:00 --> potem 4 godziny okienka --> potem dwie godziny zajęć --> potem znów okienko kolejne upragnione 4 godziny na uczelnianym korytarzu --> i znów dwie godziny zajęć...
Aaaaaaaaaa aaaaa aaaaa a a a a a aaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Kogoś tu pojeb***! Naprawdę....
Może wezmę ze sobą karimatę i śpiwór...?
ulicznica 2005-02-25 01:37:54
skomentuj (24)
tralalala :::POZYTYWNIE::: tralalala
Tralalalala....
I tylko tyle.
Nic się takiego nie zdarzyło...
NIC!
Ja po prostu coś zrozumiałam!
ZROZUMIAŁAM!
OTWORZYŁAM OCZY!
Nie mam zamiaru ani ochoty przejmować się 'niczym', wymyślać sobie dołki, problemy i takie tam.
Nie mam zamiaru tracić życia!
Bo i po co????
Mam wielki tyłek!
I co z tego????
Przecież facet nie pies.... na kości nie poleci.
Przytyłam 8 kilo!
I co z tego????
W końcu kochanego ciałka nigdy za wiele.
Znów palę!
I co z tego????
Palę bo lubię!
Od 10 lat mam bulimię!
I co z tego????
Moja Karolinka nie ma ręki!
Nie mam faceta!
I co z tego????
Moje zamężne koleżanki zbierają po całym domu smierdzące skarpetki ;-)
Samotny wieczór?
I co z tego????
Nie bedzie taki straszny jak posłucham sobie miłej muzyczki, zadzwonię do Przyjaciółki, poczytam książkę.
Użalam się nad sobą... A moje 'dzieciaki' gasną w szpitalu.
Nie znoszę mojego ciała... A moje 'dzieciaki' oddały by wszystko żeby przeżyć choć jeden dzień bez myślenia o raku...
Przykłady mogę mnożyć w nieskończoność!
Pieprzę dołki!
Mam gdzieś złe humorki!
Od dziś zamierzam mieć dobry humor!
Dać z siebie jeszcze więcej!
Kochać siebie!
Kochać swoje życie!
To, ze jestem zdrowa!
To, że mogę wszystko! (no, prawie)
To, że mam Przyjaciól, kochającą Rodzinę...
Tralalalala....
I oby ten stan trwał jak najdłużej!!!!!
Tralalalala....
ulicznica 2005-02-22 15:17:32
skomentuj (27)
ŁIKENDOWO :) :) :)
PIĄTKOWO
"Bo życie po to jest żeby pożyć.
(...)
Będę tracić czas, szukać dobrych gwiazd
Gapić się na dziury w niebie
Jak najdłużej kochać (...siebie...)
Na to nie szkoda mi zmierzchów, poranków
Ni nocy, dni..."
SOBOTNIO
:::...KOBIETA...:::
...w połowie mała prawda, w połowie małe kłamstwo, a w całości wielka niewiadoma...
NIEDZIELNIE
Czy ja chciałam żeby coś się zaczęło dziać????
???
TAK.
I zaczęło się.
Spotkanie z Kimś, kogo nie widziałam od kilku ładnych lat.
Ktoś, w kim 'kochałam się' beznadziejnie mocno i beznadziejnie długo...
Ktoś, kto zawrócił mi w głowie... ale Ktoś był z kimś. Miał dziewczynę.
Teraz Ktoś ma żonę i trzyletnią córeczkę, dwa koty i dom z ogrodem...
Czuję że wydarzy się COŚ między nami.
wiem to...? wydaje mi się...? takie mam wrażenie...? i obym nie miała racji.
Sentyment, słabość do Ktosia, słabość Ktosia do mnie, czysta sympatia...???
Ojejuuuu.... jestem porąbana!
Ale dobrze mi z tym!
I humorek jakoś wrócił...
Żebym tylko nie narobiła żadnych głupstw.
TAK WŁASCIWIE TO JUZ PONIEDZIAŁKOWO
esemes
ding!
To Mauer.
Ktoś, kto nie odzywał się do mnie przez półtora roku. Wyjechał do innego miasta i... coś się urwało.
ding!
"(...) Mam nadzieję że nie zapomniałaś o mnie..." Czy pamiętam?hihi No jasne!
ding!
"(...) Wiesz, bardzo miło Ciebie wspominam." To bardzo się cieszę. Ja Ciebie też :)
ding!
"Odezwij sie kiedy tylko będziesz miała ochotę" :) :) :) :)
ulicznica 2005-02-20 13:02:50
skomentuj (22)
...
...
ulicznica 2005-02-20 13:01:44
skomentuj (0)
***
Powiedziałeś: "przyjdę do ciebie gdy będziesz spała skulona jak ciepły mruczący kot". I teraz czekam na ciebie przez wszystkie wieczory. Rozgniatam usta o pierze poduszek rozsnuwam włosy kolor zeschłych liści po gładkim chłodnym prześcieradle. Zanurzam ręce w ciemność owijam wokół palców milczące gałęzie . Ptaki śpią. Gwiazdy nie potrafią uskrzydlić ciężkich chmur. Noc rośnie we mnie - minuty - czerwone krople tętniącej krwi przebiegają ostrożnie. Na palcach powoli przez zamknięte okno wchodzi ostry zimny księżyc.
Halina Poświatowska
HP z ust mi wyrwała...
powiedziała...
napisała za mnie...
I każdego wieczoru...
Każdej nocy...
Nie chcę tak dłużej...
Tak bardzo nie lubię być sama...
Tak bardzo się boję...
ulicznica 2005-02-18 02:05:56
skomentuj (14)
JA JESZCZE CIĄGLE CZEKAM NA CIEBIE...
Walentynki.
Nie obchodzi mnie to czy walentynki to komercha..., czy to uczta ciał i serc dla zakochanych...
Chciałam Wam życzyć
miłości i szczęścia.
Bo każdy z Nas na to zasługuje.
Na choćby odrobinkę...
Choćby kapeńkę...
Uwielbiam Poświatowską...
***
"ja jeszcze ciągle czekam na ciebie
a ty nie przychodzisz
a jeśli
to jesteś przejazdem na dwa dni
jak ten fizyk z Moskwy w niemodnym kapeluszu
który uśmiechnął się od mnie
i zniknął na zakręcie białych szyn
nie próbowałam go zatrzymać
wiedziałam przecież
że to nie ty
czekam czekam wytrwale
tak lekko dotykają mnie dni
moja tęsknota jest tęsknota planet
zmarzłych tęskniących do słońca
a ty jesteś słońcem
które pozwala mi żyć
jest znowu wieczór
na dachach leży śnieg
wąskie wieże kościołów nakłuwają niebo
i dni tak lekko biegną nie wiadomo gdzie"
ulicznica 2005-02-14 02:07:18
skomentuj (34)
...ZAPACHY I SMAKI…
Kilka dni temu dostałam wiadomość. Od Kogoś..., kogo nie znam tak naprawdę ale czuję pewną więź z tym Kimś.
Napisałam dziś do Kogoś, kto niesamowicie mnie zafascynował.
Kogoś, kto okrył mnie cieplutką kołderką, przytulił, pogłaskał po głowie i pocałował w czoło
Chciałam napisać Mu o zapachach... o smakach... i tak sama się napisała ta notka...
1.
Życie nigdy nie straci smaku ani zapachu.
Wtedy było by zbyt prosto. Zbyt łatwo.Może zmienić smak.
Może mieć smak kropli deszczu...
Może mieć zapach promyczka słońca...
Smak powietrza po letniej burzy...
Zapach wszystkich kolorów tęczy...
Smak samotnego wieczoru, grzanego wina, wzburzonego morza...
Zapach pierwszego dotyku, sierści kota, cynamonowego ciasteczka...
Moje dni... miały smaczek, ZAPACH, SMAK i woń.
Teraz też... Jedynie ostatnio są co raz bardziej cierpkie... coraz częściej gorzkie.
Pachną tamtą trawą, smakują sokiem malinowym, maja woń męskiej cytrynowej wody toaletowej
Chciałabym żeby moje życie pachniało szczęściem...
Szczęście to dla mnie zapach jaśminu, kawy, babcinego kremu Yardley’a, samochodu Taty...
To smak zielonej herbaty, szarlotki mojej Siostry, przytulenia przez Mamę.
2.
zapach jaśminu wywołuje we mnie bardzo ciepłe uczucia. Kojarzy mi się z moja kochaną BABCIĄ, jej ciepłem, dobrocią, miłością.
Smak kawy to moja MAMA. Kawa o poranku, kawowe perfumy... to bezgraniczna miłość i oddanie. To kasztanowe włosy. To ciepły, wrześniowy promyk słońca.
Uwielbiam smak i zapach migdałów. Migdały. To MÓJ zapach. Migdały to pewność i niestabilność. To brak poczucia bezpieczeństwa, czasami ufność w przyszłość. To niepokój i harmonia. To przyjaźń i samotność. Jestem pełna sprzeczności. Migdałowa.
TATA to zapach samochodu. Bezpieczeństwo, zabieganie o słowo ‘kocham’, ‘jestem z ciebie dumny’, o Jego uwagę, spełnianie ambicji. W wielu kwestiach jest dla mnie wzorem. W wielu... niestety, nie.
Zapach chemioterapii to KAROLCIA i inne dzieciaki ze szpitala. To nadzieja i strach. To uśmiech na twarzy dziecka i słodkie nie myślenie o chorobie. To śmierć w najmniej oczekiwanym momencie. To chwile radości gdy polepszą się wyniki. To nu-metal.
3.
Są tez takie zapachy i smaki, o których nie chcę pamietać.
Smak poczucia winy w dniu, w którym byłam zgwałcona...
Zapach tamtej trawy... to skradzione dzieciństwo.
Zapach cytrynowej wody to michał..., pobicie i wstrząs mózgu
Zapach sopockiego Sfinxa to narkotyki, w których szukałam ukojenia
Smaki jedzenia to bulimia, której tak bardzo nienawidzę...,
Smak papierosa...
ulicznica 2005-02-09 03:08:19
skomentuj (26)
Myśli I Słowa
1.
Znów wieczór.
Po raz kolejny tysiące myśli kłębiących się w głowie
Tyle pytań...
I żadnej sensownej. Żadnej konstruktywnej. Żadnej racjonalnej odpowiedzi.
Gonitwa myśli...
Myśli i słowa...
Nadzieja?
Nie.
Już nie.
Samotność.
I ten znienawidzony niepokój.
Strach.
Tyle chciałabym zmienić.
Tyle osiągnąć.
Tyle z siebie dać.
Tylko po co?
Tylko dla kogo?
2.
Tak mi się przypomniało… coś z wakacji miłych (?)…
PÓŹNY, LETNI WIECZÓR... MAREK, MIECIA, ZAPOMNIANY I JA W SKLEPIE MONOPOLOWYM. WSZYSCY LEKKO ZAWIANI.
JA: Ooooo! Gumki o smaku kawy!
MIECIA: Zuzka! Przecież ty lubisz kawę!
JA: No tak. (i odkrywczo) Ale tylko ze śmietanką...3.
Krzyś jest dalej na tapecie.
Powiem tylko tyle:
„Kobieta podobna jest do cienia.
Jeśli ją ścigasz - ucieka, jeśli ty uciekasz - idzie za tobą.”
Kurwa! Niech to się już wreszcie skończy!!!!!!!!!!!!
Już nawet patrząc przez pryzmat egoistki:
Nie szanuję nawet sama siebie...
Bawię się nie tylko jego ale i swoimi uczuciami.
Kretynka.4.
w zawieszeniu
Niech się coś wydarzy.
Jak długo można tak tkwić w miejscu?
Zawieszona w próżni.
Kręcę się w kółko.
Miotam sie we wszystkich możliwych kierunkach a w rezultacie wciąż jestem w punkcie wyjścia.
Gubię się w tym wszystkim.
Przeraża mnie że jutro będzie znów dzień.
Nudny.
Szary.
Smutny.
Spróbować tak zwyczajnie żyć
To niby nic jednak za wiele by
Coś wyszło z tego
Spróbować tak po prostu
Przeżyć choć jeden dzień.
I cieszyć się tym, co mam
ulicznica 2005-02-03 02:40:02
skomentuj (23)
.K.O.B.I.E.T.A.
1.
No tak... teraz głos ma .K.O.B.I.E.T.A.
.K.kobiecość
.O.bietnica
.B.bliskość
.I.inteligencja
.E.mpatia
.T.olerancja
.A.trakcyjność
Nic dodać, nic ująć...
2.
Sprawa Krzysia się przeciąga... W sumie to z mojej winy. Nie potrafię się zdecydować do końca. Nie czuje do niego tego, co powinna czuć kobieta do mężczyzny jeśli oboje decydują się być razem.
Krzyś sam w końcu zrozumiał że jesteśmy ze sobą po prostu tak ‘z braku laku’. A jak któreś z nas się zacznie z kimś spotykać to wiadomo co dalej... ale wiem że on ma nadzieję. Krzysiu się stara i bardzo chce.
Czuje się jak... Nie powinnam wykorzystywać sytuacji. ALE mam namiastkę zasranego ciepełka i bliskości drugiej osoby (a to jest mi teraz bardzo potrzebne).
Wiem że postępuję źle.
Wiem że nie wolno bawić się uczuciami.
Wiem to.
Ale w chwili obecnej nie umiem/ nie chcę/ nie potrafię przestać.
Bo boje się że zostanę całkiem sama.
Wiem że to nie jest w porządku
Wiem że na takich podstawach nigdy nie zbuduje udanego i trwałego związku.
Czekam na księcia z bajki...?
Nie.
Czekam na .F.A.C.E.T.a
Prawdziwego.
Brakuje mi tego właśnie ‘ciepełka’.
Po prostu.
3.
życie kurewskie
W czasach liceum przez 4 lata przyjaźniłam się z Tomciem. Traktowałam jak brata. Pokochałam Go. Poznałam Go nawet z jego obecną żoną. Tomek miał zawsze wszystko. Ja spędzałam wakacje w domu, Tomuś – nurkował na Kubie, jeździł na nartach w Dolomitach. Markowe ciuchy, drogie knajpy, imprezy, czasem dziwki, pojawiły się też narkotyki. Na szczęście na krótko. Zaręczył się. Nasze kontakty zaczęły się rozpadać. Za dużo wiedziałam o Jego zdradach więc automatycznie z przyjaciółki i powierniczki stałam się potencjalnym zagrożeniem. Niedawno był Ich ślub... Od Tomcia nie dostałam nawet zawiadomienia o ślubie... przykro. Ale co tam. Kasa psuje ludzi.
Nie utrzymujemy kontaktów a mimo wszystko Tomcio był i jest mi w pewnym sensie bliski. Mam go gdzieś głęboko w serduchu.
Przykro mi bo dowiedziałam się że Tomek jest ciężko chory
Jest mi cholernie źle że spotkało to akurat jego.
Dlaczego wokół mnie dzieje się tyle niedobrych rzeczy?
Dlaczego ci, których kocham lub kiedyś byli dla mnie bardzo ważni cierpią?
4.
dopisane później... 03:33
Spotkałam się z Krzysiem. Bardzo Go dziś potrzebowałam. Jego ciepełka. Jego przytulania. Jego dłoni na moch włosach. Buziaków w czółko. Jego. Po prostu. Tęskniłam za Nim.
"Krzysiu... przytul mnie"
I przytulił.
Tak mocno, jak nikt nigdy jeszcze.
Tak długo...
Tak z uczuciem...
Poczułam się bardzo bezpieczna.
Poczułam się potrzebna.
Pomyślałam sobie "jak to dobrze że On jest"...
Jest. Tak po prostu.
I bardzo to doceniam.
Ale ja równiez powinnam byc taka dla Niego. Staram się bo Krzyś jest naprawdę fajnym facetem.
Ale wiem że to nie jest mężczyzna dla mnie.
Ciężko mi.
ulicznica 2005-01-26 12:25:28
skomentuj (37)
.F.A.C.E.T.
No właśnie.
1.
Rozmowa z Leską. Leska to dobry kumpel.
L: Hmmmm… No wiesz…. Może ty masz za duże wymagania?
JA: Na pewno nie, Lesiu. Kurwa, nie!
L: No nie wiem..., nie wiem....
JA: Ja chce w końcu NORMALNEGO FACETA!
L: ???
JA: No kurwa, no.... Leska.... ZROZUM: SZACUNEK!!!! Czy to tak dużo? Wy sobie możecie oczekiwać niewiadomo czego. Spójrz na większość facetów: cycki jak pierogi, brzuchy po kolana, pusto we łbach i na koncie... A każdy z nich uważa się za Adonisa i boga sexu. Każdy by chciał wiecznie chętną i uśmiechniętą :Pamelę”, która sprząta, pierze i gotuje z uśmiechem na twarzy, w pełnym makijażu, pończoszkach i na szpilkach. Najlepiej do tego wszystkiego żeby była jeszcze głupiutka. Ideał i kwintesencja kobiecości.
L: No jak to? Może niektórzy faceci nie potrafią tak od razu zauważyć piękna...?
JA: Hihihihi. Potrafią. Jeśli tylko to piękno ma odpowiednie wymiary: 90/60/90
L: No to czego ty oczekujesz od faceta? No?
JA: Lesiu... ja wiem doskonale że NIE ma ideałów... To ma być .F.A.C.E.T.
.F.ascynacja
.A.mbicja
.C.iepło
.E.mocje
.T.emperament
2.
Nie rozmawiałam z Krzysiem. Bardzo nie lubię takich ciężkich rozmów. Bardzo nie lubię ranić ludzi.
Prawdę powiedziawszy miałam nadzieję że to wszystko rozejdzie się tak „po kościach”... tym bardziej że od samego początku naszej znajomości mówiłam Krzysiowi że „nie chce się z nikim wiązać” (czytajcie: nie chcę się wiązać z tobą, Krzysiu)
Wczoraj dałam mu dobitnie do zrozumienia że NIE!
I zaczęło się.
Miły dotąd Krzyś stał się potworem ;-) hihihi. Serio.
Chamski, niemiły, opryskliwy. Wyrzuty, wypominania, pretensje (o co???)
Ojejuuuuu.... no nie dogodzę wszystkim. Choćbym bardzo tego chciała...
Ale lepiej mi z tym. Teraz każde z nas wie na czym stoi. (do tej pory wiedziałam tylko ja)
Uch.
Dzięki Wam szybciej podjęłam decyzję.
Całuski.
"Chcę być
z kimś, kto dojrzał by mnie mieć
kto rozumie ten mój świat..."
3.
Dużo później dopisane... własciwie to odpowiedź na komentarz Krabika:
To nie ja podzieliłam świat na damski i męski. Juz dawno temu ktoś to zrobił za mnie... I ani mi w głowie patrzenie z pogardą na faceta. Wiem ze nie można wszystkich mierzyć jedna miarką. To, co powiedziałam celowo było przerysowane. Chciałam pokazać jak bardzo, moim zdaniem, mężczyźni pragną idealnej kobiety i jak bardzo są przy tym pobłażliwi dla samych siebie. Czasem mam wrażenie że gdyby nie geje to na świecie nie było by zadbanych mężczyzn. Może moje podejście nie jest najlepsze ale ja i tak sie bardzo staram i - na swój sposób - naprawdę lubię facetów. Dostałam kilka porządnych kopów w dupę i może właśnie stąd płynie mój cynizm i złośliwość. Być może jak się zakocham... ale jeszcze nigdy nie byłam.
ulicznica 2005-01-20 00:17:29
skomentuj (27)
Powiedzmy, że to Krzyś...
No i mam mały problem.
Poznałam kogoś.
Nazwijmy go Krzyś.
Od dłuższego czasu się kumplujemy.
Spędzamy razem sporo czasu.
Naprawdę bardzo go lubię.
Czuje się dobrze w Jego towarzystwie.
Ale...
Dziś się zaczęły strome schody w górę.
Krzyś przysłał mi dziś wiadomość:
„Chcę z Tobą pogadać na poważnie. Nie będę ukrywał tego co czuję do Ciebie. Chyba się zakochałem. Chciałbym mieć taką kobietę przy swoim serduszku. Dałbym Tobie co tylko bym mógł. Miłość na pierwszym miejscu. Myślę o nas. Buziaki na całe ciałko”
„Ja nie potrafię oddychać bez Ciebie. Myślę o Tobie cały czas. Pragnę Cię pokochać i dać Tobie miłość. Jesteś dla mnie bardzo ważna.”
Słodkie to i bardzo miłe. Właściwie to nikt nie mówił mi nigdy tak miłych rzeczy. I wiem że to jest naprawdę bardzo szczere.
I byłabym naprawde najszczęśliwszą kobietą pod słońcem gdybym usłyszała te słowa od faceta, do którego i ja czuję to samo.
A tak...?
Nie chcę żeby skończyła się nasza znajomość.
Ale jeszcze bardziej nie chcę zranić Krzysia...
Errare humanum est, in errore perservare stultum.
To wiem.
Ale i tak nie mam pojęcia co z tym zrobic dalej.
ulicznica 2005-01-16 23:20:02
skomentuj (18)
amputacja
Znów byłam u dzieciaków. Szlag mnie trafia bo przez ta pieprzoną przeprowadzkę coraz rzadziej się widujemy. Karolcia po dwóch operacjach (płucka i druga amputacja) naprawdę nieźle się trzyma. I naprawdę ślicznie wygląda.
Padałam na ryjek po całym dniu ale nie potrafiłam zostawić Karolci. I bardzo nie chciałam jej zostawić samej. Bardzo za nią tęskniłam i te 9 godzin spędzonych na oddziale minęło jak krótka chwilka. Ulotna dziewięciogodzinna chwilka. Chwilka ulotna ale jaka cenna.
***
Było ciężko.
3 tygodnie temu usunięto Karolci z płuc 3 guzy.
Teraz okazało się że pojawił się nowy.
Pieprzony przerzut.
Zasrany guz.
Kurewski nowotwór.
Jedno wielkie gówno!
Boże!
GDZIE TY JESTEŚ?
Podobno jesteś taki dobry i sprawiedliwy...
Więc GDZIE TA TWOJA PIEPRZONA SPRAWIEDLIWOŚĆ???
Myslę że tak naprawdę masz to wszystko w dupie.
Masz gdzieś te niewinne dzieciaki.
Srasz na to.
A może cie to po prostu bawi?
Świetna rozrywka.
Niebanalna atrakcja.
Uciecha.
Zabawa w umieranie.
Gra w katowanie dzieciaków.
Harce ze strachem i śmiercią.
Igraszki z bólem.
Raz, dwa, trzy... dzisiaj raka masz TY!
Brawo!
Wiesz co?
Niezły z ciebie zasraniec.
Kiedy umarł Danielek napisałam:
"Nie wierzę w NIEGO.
Już ani troszkę..."
Juz wiem to napewno.
***
Karola pokazała mi „rękę” po amputacji. Poczułam ciarki na plecach. Na twarzy zamontowałam sobie uśmiech w stylu "Spoko. Nie jest tak źle. Luzik, Karolciu. Nie masz ręki? Przecież to normalka!"
***
„Ręka”.
Kikut.
Bardzo nie lubię tego słowa.
Na samą myśl przechodzą mnie dreszcze.
Pamiętam jak kiedyś położyłam się na łóżku.
Zamknęłam oczy.
Próbowałam wyobrazić sobie jak to jest nie mieć ręki.
Cisza.
Spokój.
I TA myśl.
W pewnym momencie poczułam ukłucie w żołądku.
Strach.
Paniczny.
Przestraszyłam się tego, co byłam w stanie sobie wyobrazić i poczuć.
To był ułamek sekundy a wtedy myślałam że trwał długie godziny.
POCZUŁAM TO.
I było to jedno z najgorszych doświadczeń.
Muszę znaleźć w sobie siłę. Bo ja jestem dla nich. Jestem dla Karoli. Jestem po to
Czy będę na tyle silna żeby dać jej siebie? Żeby pomóc? Żeby zrobić wszystko? Żeby choć na chwilę zapomniała?
nieco później dopisane
Karolciu.
Jesteś bardzo dzielna. Chciałabym mieć tyle siły co Ty.
Chcę żebyś wiedziała że się staram.
Bardzo.
I wierzę. Wiem że w końcu będzie dobrze.
Choć bardzo się boję się że zgaśniesz.
Pieprzona choroba zbiera coraz większe żniwa.
Jesteś BARDZO SILNA.
I dobrze o tym wiesz.
Ja jestem z Tobą.
I będę.
Zawsze.
Bo bardzo Cię kocham, ‘Siostrzyczko’.
ulicznica 2005-01-12 23:57:34
skomentuj (15)